Wracam z wakacji, sprawdzam pocztę, a tam miła niespodzianka. Skontaktowała się ze mną hurtownia RegionalnePrzysmaki.eu by poinformować, że wzbogaciła swoją ofertę o opisywany już na blogu białoruski Kwas Lidzki. Hurtownia poprosiła, bym przy jakiejś okazji wspomniał o nowości w jej ofercie. Proszę bardzo! Blog nie jest związany z żadnym producentem ani dystrybutorem kwasu, nie ma też charakteru zarobkowego - jeśli więc ktoś chce się na nim zaprezentować, niech pisze śmiało. Zaznaczam, że staram się o wszystkich pisać obiektywnie. Mogę pochwalić, ale też zganić. Przyjrzyjmy się więc, co oferują nam RegionalnePrzysmaki.eu.
Screen ze strony RegionalnePrzysmaki.eu
Wspomniany Lidski (Lidskij) dostępny jest w 1,5-litrowych butelkach. Do wyboru mamy kwas jasny i kwas ciemny. Ten pierwszy śmiało mogę polecić, drugiego, muszę się przyznać, nigdy nie piłem.
Inne kwasy w ofercie hurtowni to: Rugile, Volfas Engelman Imperial, Wileński, Retro, Retro Baikal, Baćkoriu. W tej szerokiej ofercie jest jeszcze wielce oryginalna pozycja: Rugile w 30-litrowej beczce!
Screen ze strony RegionalnePrzysmaki.eu
Coś takiego kiedyś sprawię sobie na swoje wesele :).
Hurtownia dystrybuuje też inne napoje, m.in. cydry. Tym się akurat blog nie zajmuje, nie mogę się jednak oprzeć pokusie, by w tym miejscu wrzucić kolejne zdjęcie z Wilna. Tam cydr jest jaśniejszy niż u nas. Jak to określiła jedna z miłośniczek tego napoju: "Cydr bardzo smaczny, choć myślałam, że jest wodą. Ale nie był, przypominał ją tylko wyglądem".
Zbliża się św. Jana, w Toruniu będzie Jarmark Świętojański i znów stanę przed wyborem, jaki kwas kupić. Podobne jarmarki i podobne wybory mają mieszkańcy wielu innych miast. By ułatwić podjęcie decyzji, nabytki z poprzedniego jarmarku konsumowałem z notesem w ręku. Opisywałem subiektywne odczucia, gdyż nie podejmę się analizowania składu produktów spisanych po litewsku. Chociaż kto wie, może kiedyś.
1. Tauras gira
Na pierwszy ogień idzie opisywany już napój firmy Kalnapilio – Tauro grupė, która należy do grupy Royal Unibrew. Tauras jest dostępny w dwóch butelkach - szklanej 0,5 l oraz PET 1,5l. Odkąd pamiętam, mniejsza kosztuje na polskich jarmarkach 5 zł, a większa 12 zł. Cena jest niezależna od wydarzeń geopolitycznych, inflacji, kosztów ropy i kursów walut. W tym roku Litwini wprowadzili euro, ale jeszcze przed Wielkanocą nie miało to żadnego przełożenia na ceny kwasu na polskim jarmarku.
Chociaż wydaje się, że bardziej opłaca się kupić większą butelkę, to zdecydowanie odradzam to rozwiązanie, no chyba że robimy przyjęcie i cały kwas rozlejemy od razu. Z Taurasa bardzo szybko uchodzi gaz, jak wypijemy trochę i zakręcimy PET, to następnego dnia to co zostanie będzie trudne do wypicia. Poza tym kwasy tej marki charakteryzują się tym, że z każdym łykiem smakują nieco inaczej. W przypadku plastiku każdy łyk jest gorszy, a na koniec w butelce znajdziemy dużo osadu. Co gorsza, gęsta piana, jedna z największych zalet tego kwasu, robi się coraz mniej gęsta. Co innego z butelką szklaną. Tauras ma lekki posmak karmelu, nalewając ze szkła, z każdym łykiem wyczuwamy karmel coraz bardziej. Pod tym względem kwas ten przypomina nieco polski podpiwek, do którego produkcji używa się słodu karmelowego. Nie jestem pewien, czy Litwini rozróżniają w ogóle kwasy od podpiwków. Karmel w Taurasie nie jest jednak bardzo intensywny, sądzę, że jego lekka nuta może być zachętą dla początkujących smakoszy, którzy nie są obeznani w smaku prawdziwych kwasów.
Na koniec reklama z udziałem Žydrūnasa Savickasa, litewskiego Pudziana. Tauras produkuje też piwo, możliwe więc, że reklama kwasu ma ukryty cel - wykreować pozytywne postrzeganie marki wśród piwoszy. Nie wiem, jak litewski ustawodawca podchodzi do reklamy piwa. Kwas Tauras swego czasu miał 1,2% alkoholu, ostatnio widuje jedynie wersje bezalkoholowe.
2. Retro gira
Opisywałem go już w tym wątku co Tauras, od zawsze bowiem mylę oba kwasy i nawet teraz, chociaż wszystko sobie pozapisywałem, pogubiłem się już w tym, który mi bardziej smakuje. Retro jest dostępna w butelkach szklanych 0,5 l i też kosztuje 5 zł. Wyróżnia się kapslem typu twist-off, dzięki czemu butelkę można zakręcić nim wypije się całą zawartość. Na plus można policzyć też lekko wyczuwalny, delikatny karmel - jest co prawda w wielu produktach, ale nie każdy producent potrafi dobre dobrać proporcje. Na koniec najdziwniejsze - po odkręceniu twist-offa czuć zapach kojarzący się z kiszoną kapustą. Zawartość alkoholu - do 1,2%.
3. Wileński kwas chlebowy naturalny
Temu poświęcony był osobny wątek, nie będę się więc drugi raz rozpisywał. Dość powiedzieć, że Wileński wygrywa mój mały plebiscyt na najlepszy kwas z jarmarku. Podczas ostatniej konsumpcji wynotowałem jego przewagi konkurencyjne: mocno pracują bąbelki, a zamknięcie jest super i powoduje, że po kilku godzinach od otwarcia butelki napój pozostaje gazowany, chociaż oczywiście w nieco mniejszym stopniu. Zapisałem też, że "nie śmierdzi" - chyba chodziło o to, że nie czuć kapusty. Wileński kwas chlebowy naturalny oraz Retro Gira mają tego samego producenta, firmę Vilniaus alus, ale jak widać oba napoje się różnią w smaku, poza tym Wileński nie zawiera alkoholu.
W Bydgoszczy na ul. Dworcowej 12 jest bar mleczny. Wszedłem tam na naleśnika ze szpinakiem i kawę. Z kawy jednak zrezygnowałem, bo kątem okaz zobaczyłem, że w lodówce stoi kwas chlebowy. Takiej okazji nie wolno zmarnować!
O Wileńskim Kwasie Chlebowym Naturalnym (dalej - Wileński Naturalny) już pisałem, ale Kwas Chlebowy Wileński (dalej: Wileński) to zupełnie inna para kaloszy. Nazwa prawie ta sama, producent inny. Wileński Naturalny to produkt browaru Vilniaus alus. Na etykiecie Wileńskiego widnieje logo firmy Gerima. Nie jest to jednak producent, a polskim importer z siedzibą w Warszawie. Kto więc wyprodukował Wileński? Zagadka pozostaje nierozwiązana. Na etykiecie przeczytamy tylko, że kwas powstał na Litwie, co i tak należy uznać za dość precyzyjną informację, gdyż teraz na wszystkim pisze się "made in EU".
Wileński ma smak łagodny, nie jest zbytnio gazowany i, co najważniejsze, nie jest też przesadnie słodki.
Teraz mała retrospekcja. W nieistniejącym już Greenwayu w Toruniu do potraw ze szpinakiem brałem zawsze Kwas Chlebowy Litewski w małej buteleczce 033 l, produkcji litewskiej firmy Gubernija. Etykieta Wileńskiego jakoś od razu skojarzyła mi się z Litewskim. Skojarzenie było trafne. Okazuje się, że produkty Guberniji importuje do Polski wspomniana już firma Gerima. W swoim kraju Gubernija jest znana z kwasu Duonos Gira, który piłem dawno temu - został mi przywieziony jako pamiątka z wycieczki.
Jak większość producentów kwasu chlebowego, Gubernija jest przede wszystkim browarem. Został założony za panowania Jana III Sobieskiego! Mieści się w mieście Szawle (po litewsku - Šiauliai). Można go zwiedzić, ale trzeba zebrać grupę co najmniej 10 osób i się zapisać - tak przynajmniej zrozumiałem, producent nie przetłumaczył bowiem wszystkiego na angielski.
Może to Gubernija jest producentem Wileńskiego? Bardzo możliwe.
Wileński Kwas Chlebowy Naturalny kupiłem na jarmarku świątecznym.
Nazwa tego kwasu nie kłamie - jest on produkowany w Wilnie przez firmę Vilniaus alus. Producent ma polskojęzyczną stronę internetową, o sobie pisze, że jest niezależnym przedsiębiorstwem z litewskim kapitałem. Produkuje piwo i różne niespotykane napoje bezalkoholowe, a z interesujących nas rzeczy - kwasy Bačkorių, Retro i Baltojo Tilto. Z firmą Vilniaus alus miałem już kiedyś do czynienia - będąc w Wilnie, dostałem w barze kwas w jej firmowym pokalu, który początkowo kojarzył mi się tylko z piwem.
Wileński jest zdaje się produktem przeznaczonym na rynek polski, na etykiecie wszystko jest napisane w naszym języku. Osobiście trochę dziwię się zagranicznym firmom, które na obcych rynkach wypuszczają nowe marki, a nie promują tych sprawdzonych w swoim kraju. Wyobraźmy sobie, że nagle Coca-cola jest w Polsce sprzedawana pod jakąś inną, polską nazwą, np. Oranżada Grzybowa. Kto by to kupił? Dodatkowo wiedzieć trzeba, że Polski konsument już się przyzwyczaił, że jest robiony w bambuko. Jak widzi napis "wileński" to myśli sobie pewnie "aha! robią to wszędzie, tylko nie w Wilnie! Tak jak Paprykarz Szczeciński robią wszędzie tylko nie w Szczecinie, a Gin Lubuski powstaje w Toruniu!"
Inna sprawa, że język litewski jest dla Polaków niezrozumiały i jeśli litewska nazwa kwasu ma coś oznaczać, to polski konsument tego nie będzie wiedział, a może nawet nie będzie w stanie jej powtórzyć i zapamiętać. Stąd pewnie pomysł z tłumaczeniem.
Na etykiecie Wileńskiego jest także obrazek - jak przystało, z Wilna. Dodaję zdjęcie z wyprawy do tego miasta. W pierwszej chwili wydawało mi się, że przedstawia to samo z innej perspektywy, po dłuższym namyśle nabrałem wątpliwości.
Ten kwas jest naprawdę dobrze opakowany. Zwraca uwagę butelka z wyjątkowym zamknięciem. Gdy się otwiera, słychać charakterystyczne "pyk!". Potem można zamknąć butelkę. U mnie po pierwszym otwarciu przeleżała dzień w lodówce i nadal wydawała charakterystyczne "pyk!", co znaczy, że gaz nie ulatnia się tak szybko. Szukałem fachowej nazwy na to zamknięcie i znalazłem, że jest to "hermetyczny kapsel z drutu", aczkolwiek może są jakieś inne określenia. Zatrzymam sobie tę butelkę, przyda się, gdy zbiorę się wreszcie na odwagę i wyprodukuję samodzielnie od początku do końca kwas według przepisu, który zaleca przydrutowanie butelki. W tym roku kupiłem Wileński w butelce brązowej, ale w poprzednich latach trafiałem też na przezroczyste.
Na koniec najważniejsze, czyli smak. Zawsze trudno mi się go opisuje, bo wiele zależy od gustu. Mi Wileński bardzo smakuje. Nie czuć przesadnej słodyczy, nie czuć żadnej chemii, pragnienie gasi doskonale. Szczerze - jeden z najlepszych produktów na rynku. Korzystając z tego, że jarmark przedświąteczny trwa, wybiorę się po następną butelkę.
Chcesz spróbować kwasów niedostępnych na co dzień w sklepach? Przed świętami jest niepowtarzalna okazja - w wielu miastach rozstawiają się świąteczne jarmarki. A tam, obok kiełbas, serów, ozdób, pierdółek i innych cudów zawsze znajdzie się stoisko z kwasem, a na nim prawdziwe rarytasy.
W Toruniu jarmark już się zaczął, będzie czynny do 23 grudnia. Zawsze chodzę na te jarmarki i zawsze wracam zadowolony. A to trafi się litewska Gera Gira do samodzielnego przyrządzania, a to Lidskij Kwas z Białorusi, a to inne specjały, których nie kupię w Lidlu ani Lewiatanie.
Wstępne rozpoznanie zrobiłem w piątek. Nabyłem Wileński Kwas i Retro Girę, a także ser owczy, który był na stoisku z napisem "uOscypki". Prawdziwe oscypki już wpadły w łapy urzędników unijnych i pozostaje nam jeść "uoscypki", spieszmy się kupować kwas chlebowy, póki i on nie zostanie zniszczony przez brukselską biurokrację!
Kwasy leżakują w lodówce i czekają na konsumpcję. Na jarmarku widziałem też Tauras Girę, po którą wybiorę się w najbliższych dniach. Wszystkie piłem już niejednokrotnie, teraz obiecuję każdemu poświęcić jeden z następnych postów.