piątek, 19 grudnia 2014
Nadchodzi Fonti. Nowy kwas chlebowy na polskim rynku?
Rzepa donosi o reaktywacji wody mineralnej Evita, która była sprzedawana wiele lat temu, a potem znikła z rynku. Markę przejęła firma Fonti. Jej prezes zapowiada, że chce rozwijać także inne napoje, m.in. kwas chlebowy. Co z tego wyniknie? Czekam z niecierpliwością.
środa, 17 grudnia 2014
Blog kwasychlebowe.blogspot.com ocenia - Wileński
Wileński Kwas Chlebowy Naturalny kupiłem na jarmarku świątecznym.

Nazwa tego kwasu nie kłamie - jest on produkowany w Wilnie przez firmę Vilniaus alus. Producent ma polskojęzyczną stronę internetową, o sobie pisze, że jest niezależnym przedsiębiorstwem z litewskim kapitałem. Produkuje piwo i różne niespotykane napoje bezalkoholowe, a z interesujących nas rzeczy - kwasy Bačkorių, Retro i Baltojo Tilto. Z firmą Vilniaus alus miałem już kiedyś do czynienia - będąc w Wilnie, dostałem w barze kwas w jej firmowym pokalu, który początkowo kojarzył mi się tylko z piwem.
Wileński jest zdaje się produktem przeznaczonym na rynek polski, na etykiecie wszystko jest napisane w naszym języku. Osobiście trochę dziwię się zagranicznym firmom, które na obcych rynkach wypuszczają nowe marki, a nie promują tych sprawdzonych w swoim kraju. Wyobraźmy sobie, że nagle Coca-cola jest w Polsce sprzedawana pod jakąś inną, polską nazwą, np. Oranżada Grzybowa. Kto by to kupił? Dodatkowo wiedzieć trzeba, że Polski konsument już się przyzwyczaił, że jest robiony w bambuko. Jak widzi napis "wileński" to myśli sobie pewnie "aha! robią to wszędzie, tylko nie w Wilnie! Tak jak Paprykarz Szczeciński robią wszędzie tylko nie w Szczecinie, a Gin Lubuski powstaje w Toruniu!"
Inna sprawa, że język litewski jest dla Polaków niezrozumiały i jeśli litewska nazwa kwasu ma coś oznaczać, to polski konsument tego nie będzie wiedział, a może nawet nie będzie w stanie jej powtórzyć i zapamiętać. Stąd pewnie pomysł z tłumaczeniem.
Na etykiecie Wileńskiego jest także obrazek - jak przystało, z Wilna. Dodaję zdjęcie z wyprawy do tego miasta. W pierwszej chwili wydawało mi się, że przedstawia to samo z innej perspektywy, po dłuższym namyśle nabrałem wątpliwości.


Ten kwas jest naprawdę dobrze opakowany. Zwraca uwagę butelka z wyjątkowym zamknięciem. Gdy się otwiera, słychać charakterystyczne "pyk!". Potem można zamknąć butelkę. U mnie po pierwszym otwarciu przeleżała dzień w lodówce i nadal wydawała charakterystyczne "pyk!", co znaczy, że gaz nie ulatnia się tak szybko. Szukałem fachowej nazwy na to zamknięcie i znalazłem, że jest to "hermetyczny kapsel z drutu", aczkolwiek może są jakieś inne określenia. Zatrzymam sobie tę butelkę, przyda się, gdy zbiorę się wreszcie na odwagę i wyprodukuję samodzielnie od początku do końca kwas według przepisu, który zaleca przydrutowanie butelki. W tym roku kupiłem Wileński w butelce brązowej, ale w poprzednich latach trafiałem też na przezroczyste.

Na koniec najważniejsze, czyli smak. Zawsze trudno mi się go opisuje, bo wiele zależy od gustu. Mi Wileński bardzo smakuje. Nie czuć przesadnej słodyczy, nie czuć żadnej chemii, pragnienie gasi doskonale. Szczerze - jeden z najlepszych produktów na rynku. Korzystając z tego, że jarmark przedświąteczny trwa, wybiorę się po następną butelkę.
Nazwa tego kwasu nie kłamie - jest on produkowany w Wilnie przez firmę Vilniaus alus. Producent ma polskojęzyczną stronę internetową, o sobie pisze, że jest niezależnym przedsiębiorstwem z litewskim kapitałem. Produkuje piwo i różne niespotykane napoje bezalkoholowe, a z interesujących nas rzeczy - kwasy Bačkorių, Retro i Baltojo Tilto. Z firmą Vilniaus alus miałem już kiedyś do czynienia - będąc w Wilnie, dostałem w barze kwas w jej firmowym pokalu, który początkowo kojarzył mi się tylko z piwem.
Wileński jest zdaje się produktem przeznaczonym na rynek polski, na etykiecie wszystko jest napisane w naszym języku. Osobiście trochę dziwię się zagranicznym firmom, które na obcych rynkach wypuszczają nowe marki, a nie promują tych sprawdzonych w swoim kraju. Wyobraźmy sobie, że nagle Coca-cola jest w Polsce sprzedawana pod jakąś inną, polską nazwą, np. Oranżada Grzybowa. Kto by to kupił? Dodatkowo wiedzieć trzeba, że Polski konsument już się przyzwyczaił, że jest robiony w bambuko. Jak widzi napis "wileński" to myśli sobie pewnie "aha! robią to wszędzie, tylko nie w Wilnie! Tak jak Paprykarz Szczeciński robią wszędzie tylko nie w Szczecinie, a Gin Lubuski powstaje w Toruniu!"
Inna sprawa, że język litewski jest dla Polaków niezrozumiały i jeśli litewska nazwa kwasu ma coś oznaczać, to polski konsument tego nie będzie wiedział, a może nawet nie będzie w stanie jej powtórzyć i zapamiętać. Stąd pewnie pomysł z tłumaczeniem.
Na etykiecie Wileńskiego jest także obrazek - jak przystało, z Wilna. Dodaję zdjęcie z wyprawy do tego miasta. W pierwszej chwili wydawało mi się, że przedstawia to samo z innej perspektywy, po dłuższym namyśle nabrałem wątpliwości.

Ten kwas jest naprawdę dobrze opakowany. Zwraca uwagę butelka z wyjątkowym zamknięciem. Gdy się otwiera, słychać charakterystyczne "pyk!". Potem można zamknąć butelkę. U mnie po pierwszym otwarciu przeleżała dzień w lodówce i nadal wydawała charakterystyczne "pyk!", co znaczy, że gaz nie ulatnia się tak szybko. Szukałem fachowej nazwy na to zamknięcie i znalazłem, że jest to "hermetyczny kapsel z drutu", aczkolwiek może są jakieś inne określenia. Zatrzymam sobie tę butelkę, przyda się, gdy zbiorę się wreszcie na odwagę i wyprodukuję samodzielnie od początku do końca kwas według przepisu, który zaleca przydrutowanie butelki. W tym roku kupiłem Wileński w butelce brązowej, ale w poprzednich latach trafiałem też na przezroczyste.

Na koniec najważniejsze, czyli smak. Zawsze trudno mi się go opisuje, bo wiele zależy od gustu. Mi Wileński bardzo smakuje. Nie czuć przesadnej słodyczy, nie czuć żadnej chemii, pragnienie gasi doskonale. Szczerze - jeden z najlepszych produktów na rynku. Korzystając z tego, że jarmark przedświąteczny trwa, wybiorę się po następną butelkę.
sobota, 13 grudnia 2014
Jarmarków czas! Kup kwas chlebowy na święta!
Chcesz spróbować kwasów niedostępnych na co dzień w sklepach? Przed świętami jest niepowtarzalna okazja - w wielu miastach rozstawiają się świąteczne jarmarki. A tam, obok kiełbas, serów, ozdób, pierdółek i innych cudów zawsze znajdzie się stoisko z kwasem, a na nim prawdziwe rarytasy.
W Toruniu jarmark już się zaczął, będzie czynny do 23 grudnia. Zawsze chodzę na te jarmarki i zawsze wracam zadowolony. A to trafi się litewska Gera Gira do samodzielnego przyrządzania, a to Lidskij Kwas z Białorusi, a to inne specjały, których nie kupię w Lidlu ani Lewiatanie.
Wstępne rozpoznanie zrobiłem w piątek. Nabyłem Wileński Kwas i Retro Girę, a także ser owczy, który był na stoisku z napisem "uOscypki". Prawdziwe oscypki już wpadły w łapy urzędników unijnych i pozostaje nam jeść "uoscypki", spieszmy się kupować kwas chlebowy, póki i on nie zostanie zniszczony przez brukselską biurokrację!
Kwasy leżakują w lodówce i czekają na konsumpcję. Na jarmarku widziałem też Tauras Girę, po którą wybiorę się w najbliższych dniach. Wszystkie piłem już niejednokrotnie, teraz obiecuję każdemu poświęcić jeden z następnych postów.
W Toruniu jarmark już się zaczął, będzie czynny do 23 grudnia. Zawsze chodzę na te jarmarki i zawsze wracam zadowolony. A to trafi się litewska Gera Gira do samodzielnego przyrządzania, a to Lidskij Kwas z Białorusi, a to inne specjały, których nie kupię w Lidlu ani Lewiatanie.
Wstępne rozpoznanie zrobiłem w piątek. Nabyłem Wileński Kwas i Retro Girę, a także ser owczy, który był na stoisku z napisem "uOscypki". Prawdziwe oscypki już wpadły w łapy urzędników unijnych i pozostaje nam jeść "uoscypki", spieszmy się kupować kwas chlebowy, póki i on nie zostanie zniszczony przez brukselską biurokrację!
Kwasy leżakują w lodówce i czekają na konsumpcję. Na jarmarku widziałem też Tauras Girę, po którą wybiorę się w najbliższych dniach. Wszystkie piłem już niejednokrotnie, teraz obiecuję każdemu poświęcić jeden z następnych postów.
niedziela, 30 listopada 2014
O czterech braciach - Lechu, Czechu, Litwinie i Łotyszu

Oto kwasy z różnych krajów. Pierwszy - sprzedawany w Polsce Kwas Rycerski. Drugi - znany na rynku czeskim Rytířský Kvass. Trzeci - przedstawiany już na tym blogu Tanheiser, kupiony przeze mnie na Litwie. Czwarty - łotewska Iļģuciema.
W pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś komuś ukradł logo, ale nie. Okazuje się, że wszystkie te kwasy pochodzą z łotewskiej wytwórni Ilgezeem.
.
Marketing tej firmy pozostaje dla mnie zagadką. Zdaje się mieć wiele marek, o które za bardzo nie dba, bo nawet o wszystkich w internecie nie informuje. Pod niektórymi powstają produkty koszerne. Teraz zorientowałem się, że w obcych krajach Ilgezeem współpracuje z lokalnymi dystrybutorami, a każdy z nich sprzedaje ten sam towar z nieco inną, dostosowaną do miejscowego rynku etykietą. Szczerze, to do mnie to nie trafia. Jakbym w sklepie zobaczył Kwas Rycerski to pomyślałbym, że to kolejny naszpikowany chemią i cukrem produkt jakiejś małej wytworni, która swój marketing opiera na skojarzeniach ze średniowieczem. Ale gdybym zobaczył etykietę z niezrozumiałą, obcojęzyczną nazwą i wyjaśnieniem, że to kwas z Łotwy - kupiłbym całą zgrzewkę.
Co można powiedzieć o tych kwasach? Wersję polską rozprowadza firma Baltic Glass z Ożarowa. Zamieszcza mapę, gdzie można ten kwas kupić:
W moich rejonach produkt jest zupełnie niedostępny, zapewne to jest powód, dla którego dotąd Rycerskiego nie piłem. Firma bywa też na festynach i tego typu wydarzeniach. Tutaj - na polach Grunwaldu:
Baltic Glass pisze, że ma w ofercie też kwas w wersji "dark" i chce wprowadzić nową wersję - "kinder". Swego czasu mieli też chyba podpiwek. Obecnie wydaje się niedostępny na rynku, ale w sieci zachowała się fotka:
Co do wersji czeskiej, to odpowiada za nią firma Prestige PS 2000 GmbH s.r.o. z Pragi. W ofercie ma też coś takiego jak sladovka, co wydaje mi się jakimś kwasem o smaku cytrynowym albo czymś równie dziwnym.
Czy to możliwe, aby znani z miłości do piwa Czesi popijali knedliczki kwasem? Zerknąłem sobie na stronę Vipito.cz, na której opisują różne napoje.
"Musím se přiznat, že nevím do jaké kategorie nápoj zařadit"- zaczął autor, który ostatecznie umieścił kwas chlebowy w kategorii... Limonáda. Jak widać, Czesi nie znają za dobrze kwasów. Ale odnotowują, że:
"Žádné konzervanty a podobné srágory totiž v nápoji nenajdete".Autor ocenił w skali szkolnej różne aspekty napoju, jak etykieta, aromat i kolor (?). Wyszła z tego średnia ocen 2,19. Ale nie jest źle - w czeskiej szkole 1 to "výborně", a 5 - "nedostatečně".
Tanheisera opisałem już jako produkt łotewski eksportowany na Litwę. Teraz skłaniam się ku teorii, że pod nazwą Tanheiser kwas jest dostępny tylko na Litwie, a na Łotwie jest sprzedawany jako Iļģuciema. To by tłumaczyło, dlaczego łotewski producent w ogóle nie pisze na swojej www o marce Tanheiser, a wymienia wiele innych. Ta firma zdaje się nie chwalić tym, że w innych krajach jej produkty są sprzedawane pod innymi nazwami.
piątek, 28 listopada 2014
Kwas chlebowy o smaku Coco Chanel
Razowy Kwas Chlebowy Van Pura nie zwalnia marketingowych obrotów. Pisałem już, że reklamuje się jako produkt dla kobiet i zachęca je do zmian, co i zrozumiałe - skoro dotąd kwasu nie piły, to w interesie producenta kwasu jest, by to zmienić. Teraz Razowy idzie za ciosem. Na Filmwebie przeczytałem coś takiego:
Głosować można do końca grudnia. Ale to nie koniec, bo jest też konkurs. Można wygrać DVD z serialem „Dziewczyny” (1 sezon) + Razowy Kwas Chlebowy w trzech różnych smakach.
Sam w konkursie udziału nie biorę z trzech powodów:
1) jest "superkobiecy", a ja jestem supermężczyzną;
2) trzeba się zalogować, a ja tam nie mam konta;
3) musiałbym napisać, który film zmotywował mnie do zmian i dlaczego. Musiałbym napisać, że "Fisher King" - zacząłem po nim szukać św. Graala. Ale chyba nie o to organizatorom chodzi.
"Wraz z producentem Razowego Kwasu Chlebowego wybieramy najbardziej inspirującą rolę kobiecą! Bridget Jones, Coco Chanel czy może Amelia? Która filmowa bohaterka stała się dla Was motywacją do zmian?".
Głosować można do końca grudnia. Ale to nie koniec, bo jest też konkurs. Można wygrać DVD z serialem „Dziewczyny” (1 sezon) + Razowy Kwas Chlebowy w trzech różnych smakach.
Sam w konkursie udziału nie biorę z trzech powodów:
1) jest "superkobiecy", a ja jestem supermężczyzną;
2) trzeba się zalogować, a ja tam nie mam konta;
3) musiałbym napisać, który film zmotywował mnie do zmian i dlaczego. Musiałbym napisać, że "Fisher King" - zacząłem po nim szukać św. Graala. Ale chyba nie o to organizatorom chodzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

